Kochani!

Co jak co, ale w dzisiejszym obiedzie jestem po prostu zakochana! Pyszny, delikatny, po prostu inny. Z racji tego, że nadal kulinarnie znajduję się w Albanii, postanowiłam przyrządzić coś z baraniny. Wujek Google podpowiedział, że baranina w Łodzi to tylko na Bałuckim Rynku, czyli jak dla mnie po drugiej stronie miasta, której w ogóle nie znam ;). Ale dzielnie wyruszyłam w drogę zaopatrzona w telefon i adres do sklepu mięsnego. Po przejchaniu jednego przystanku za daleko, telefonie do przyszłej teściowej, dopytywaniu ludzi po drodze  – trafiłam! Niestety na miejscu okazało się że baraninka jest jednie mrożona, ale Pan dzielnie przekroił mi pozbawiony kości, zamrożony barani udziec, ważący całe 1,3kg na pół, tak abym mogła pół zużyć teraz, a drugie pół jak najdzie mnie ochota. Ale o baraninie będzie jutro – dziś skupmy się na świeżutkiej, mielonej cielęcinie którą również upolowałam we wspomnianym mięsnym.
Jednym z bardziej znanych albańskich dań są tak zwane Qofte të fërguar, czyli smażone klopsiki z dodatkiem sera feta, mięty oraz kilku innych przypraw. Inspirację na moją wersję tej potrawy czerpałam z TEJ strony. I tak jak nie przepadam za mielonym mięsem, to danie mnie po prostu zachwyciło!

Składniki ( na 2 porcje)

200g mielonej cielęciny
60g sera feta
1/4 posiekanej cebuli
1g suszonej mięty ( 1/2 torebki z herbatką miętową)
1/2 łyżeczki soli ziołowej
garść suszonego oregano
olej do smażenia

Wszystkie składniki, poza olejem  wrzucamy do miseczki i dokładnie ze sobą zagniatamy. Powstanie nam z tego mięsna masa o niesamowitym zapachu. Formujemy z niej małe kuleczki, takie o średnicy 1,5 do 2 cm. Gotowe kuleczki smażymy na rozgrzanym oleju przez około 6 do 8 minut. Podajemy z frytkami i surówką.

darmowy hosting obrazków

Smacznego!
B